Podobno cele trzeba spisywać. W przeciwnym razie rozmywają się i ulatują przez komin...
Chodzę po domu i "celuję", bo gdzie spojrzę, tam coś siedzi i błaga o poświęcenie czasu.
A to stołeczek w kuchni, a to blat od starej maszyny do szycia, a to szafka do przenoszenia pszczół (cudna!), a to pudło od maszyny do szycia...
Już prawie słyszę chór, z altami, sopranami i głębokim basem...
Zacznę od tkanin... Potem stołeczek, potem skrzyneczka, potem pudło, potem.. , a potem... A na końcu i tak sie okaże, że zacznę coś, czego na liście wcale nie było.
Ale mimo to spisywanie celów jest bardzo ważne, w przeciwnym razie ulatują przez komin...
Taki cug, że głowę urywa...
Chętnie bym tą szafkę od pszczół zobaczyła ;p
OdpowiedzUsuńpozdrawiam
AG
Jest "napoczęta"... Kiedyś zaczęłam ją robić i na tym sie skończyło :-(... Zrobię jej zdjęcia, to może i mobilizacja sie znajdzie...
Usuń