Kotki, pieski, zajączki- owszem, bardzo proszę... Ale liski...? Tym bardziej jako realizacja zamówienia całkiem już dużej dziewczynki...?
Samo poszukiwanie lisków okazało się zajęciem niezmiernie wciągającym...
Nie chciałabym tu użyć przykrego słowa "polowanie", bo mój sprzeciw wobec użycia narzędzi zbrodni dotyczy także czworonogów.
Liskowa poduszka powędrowała do amatorki ogoniastego gatunku, a ja dzisiaj kleję żonkile według recepty Marthy Steward. Żółtej recepty...

