"widok sam siebie nie widzi"

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą macierzyństwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą macierzyństwo. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Viburnum

Właśnie znalazłam u wujka googla, że Kalina po łacinie to Viburnum.
Raczej kojarzy mi się z jaszczurką. Albo z nazwą jakiegoś elementu w wiertarce...
Viburnum...
Dziwne, że starożytni takie trudne słowa wymyślali...

Wycieczka do ZOO.
Wiem, że wszyscy robią zdjęcia słoniom, ale to takie zabawne zobaczyć, jak ogromne cielska, wachlując uszami, stapają po śniegu... :-)

sobota, 16 marca 2013

pierwsza pomoc



Jeśli po Waszym domu biegają mniejsi lub więksi nieletni, to polecam linka: AKCJA BLOGOWA

Mądra mama opracowała kurs pierwszej pomocy w formie zabawy!

czwartek, 10 stycznia 2013

Znowu zajęcia świetlicowe

Może to i dobrze, że śnieg już stopniał, bo my znowu w domu... Na dworze szaro-buro i ponuro, a w domu "grzejniczek" z goraczką momentami ponad 40 stopni nudzi się jak mops.
Dzisiaj robimy gliniane świeczniki z plastikowej wyściółki kartonika od kremu i pieczemy drożdżówki. Jutro będziemy szyć serduszka i ludziki wg projektu autorskiego dzieci... Oby tylko gorączka nie szalała...

Gdzie jest to pokrętło, którym się ją zmniejsza...?

poniedziałek, 10 grudnia 2012

nowy tydzień



Byłoby całkiem przyjemnie, gdyby nie to, że najwyższy czas rzucić się w wir przygotowań świątecznych....
Od jutra (a właściwie już dziś) połowa moich dzieci jest zdrowa, więc tylko druga połowa będzie zalegać w domu. 
Oznacza to kolejny tydzień aresztu domowego dla mnie... Prawdę powiedziawszy, nie licząc wyjazdu do lekarza, mam za sobą 9 dni błogiego przebywania w zamknięciu...
Wyklucza to szeroko rozumianą działalność przedświąteczną, łącznie z kolaboracją z pewnym Mikołajem...
Mogę ostatecznie cały czas sprzątać... Hm... Wcale mi się to nie uśmiecha....
Na pocieszenie - róża dla wszystkich mam, które spędzają teraz czas z termometrem i środkiem przeciwgorączkowym w ręce. Tak jak ja... :-)

niedziela, 2 grudnia 2012

ciepło - zimno

Na dworze czuć zbliżającą się zimę, a w domu dzieci zamieniły sie w dwa grzejniczki...
Bardzo wysoka gorączka zmienia świergoczące i brykające dzieci w potargane, blade i spowolnione przytulaski...
"Mamo, nie czytaj mi tej książeczki, bo ona mi się dzisiaj nie podoba"
"Mamo, boli mnie kolano"
"Mamo, mam takie suche gardło"
"Mamo, pić mi się chce"
"Mamo, jak stoję, to wszystko dookoła się rusza!"
A termometr niestety nie chce być miłosierny...

środa, 14 listopada 2012

Bąbelki...

Przyglądam się małym bobaskom (bąbelkom- tak się mówi u nas w domu...) i przypominam sobie dawne dzieje... To karmienie, przewijanie, noszenie, tulenie... A bąbelek odwzajemnia całą miłość swoimi cudownymi bezzębnymi uśmiechami...
oczy bąbelka wpatrzone w mamę... No bo w kogóż innego...?
Usłyszałam wczoraj w telewizji, jak jedna z aktorek, zapytana czy musiała z czegoś zrezygnować w życiu w związku z urodzeniem dziecka powiedziała: Jeśli musiałam z czegoś zrezygnować, to nie przez dziecko, tylko przez własne lenistwo...
Święte słowa...

czwartek, 8 listopada 2012

Nomadowie...

Czy jest coś milszego, niż cichutki odgłos bosych stópek na podłodze w środku nocy? Tupot staje się coraz głośniejszy, coraz wyraźniejszy, czasem słychać, że stópki obchodzą łóżko w sypialni, a czasem prościutko wędrują w stronę moich pleców i konspiracyjnym szeptem pytają: "Mogę z tobą spać?"
I nie pomaga tłumaczenie, że jak już w nocy okazuje się, że wszystkie drogi prowadzą do sypialni rodziców, to nie należy nikogo budzić i pytać.
Po prostu "hyc!" pod kołdrę...
I następnym razem, gdzieś w okolicach godziny 3.17 znowu coś ciężkiego wspina się na moje plecy i pyta, przysuwając swój nosek do mojego ucha: "Mamo, mogę z tobą...?"

środa, 7 listopada 2012

Coś na ząb...

No kto wymyślił próchnicę u dzieci?
Próchnicę mają te dzieci, które jedzą za dużo słodyczy, te które nie myją zębów, te które zasypiały z butelką z mleczkiem, te które są niejadkami, te które podjadają w ciągu nocy oraz reszta,
czyli pozostałe 95%.
To te, które do żadnej z powyższych grup się nie zaliczają, a ich ząbki to perełki - w każdym dwie dziury wielkie jak Gibraltar!
Czy to jeszcze można nazwać zębami, czy jest to już raczej masa plombowa z niewielkim wkładem naturalnych zębów...?