Przyglądam się małym bobaskom (bąbelkom- tak się mówi u nas w domu...) i przypominam sobie dawne dzieje... To karmienie, przewijanie, noszenie, tulenie... A bąbelek odwzajemnia całą miłość swoimi cudownymi bezzębnymi uśmiechami...
 |
| oczy bąbelka wpatrzone w mamę... No bo w kogóż innego...? |
Usłyszałam wczoraj w telewizji, jak jedna z aktorek, zapytana czy musiała z czegoś zrezygnować w życiu w związku z urodzeniem dziecka powiedziała: Jeśli musiałam z czegoś zrezygnować, to nie przez dziecko, tylko przez własne lenistwo...
Święte słowa...