Kotki, pieski, zajączki- owszem, bardzo proszę... Ale liski...? Tym bardziej jako realizacja zamówienia całkiem już dużej dziewczynki...?
Samo poszukiwanie lisków okazało się zajęciem niezmiernie wciągającym...
Nie chciałabym tu użyć przykrego słowa "polowanie", bo mój sprzeciw wobec użycia narzędzi zbrodni dotyczy także czworonogów.
Liskowa poduszka powędrowała do amatorki ogoniastego gatunku, a ja dzisiaj kleję żonkile według recepty Marthy Steward. Żółtej recepty...
Bardzo sympatyczne liski, tylko coś podejrzanie patrzą na tego ptaszka, bo one też polują; obserwowałam wiele razy, jak łapią myszy; mogą być i liski ... wszystko, byle tylko wiosna już przyszła; pozdrawiam serdecznie z zasypanego Podkarpacia; żonkile kleisz? będzie wiosna, pa.
OdpowiedzUsuń