"widok sam siebie nie widzi"

piątek, 27 lipca 2012

Przez dziurkę od klucza

Starsze dziecię prosiło, błagało, marudziło i ... i wreszcie kupiłyśmy "dziurki od klucza". Powstanie z tego płaskorzeźba na ścianę.
Dziurki musiałyśmy najpierw oczyścić, bo kupione na pchlim targu miały na sobie wiele wspomnień...
Pan, który pomagał nam je wygrzebać z wielkiego kosza nazywał je jakoś bardzo fachowo, ale oczywiście zapomniałyśmy... Zostały dziurkami.
Szlifowanie małymi, średnimi i dużymi rączkami szło nam całkiem nieźle, ale najwięcej radości było z robieniem zdjęć.
Dziurki pozowały jak wytrawne modelki.
Cisza na planie, aparat fotograficzny w rękach starszego dziecięcia i oto efekt:
Teraz są już pięknie pomalowane i poprzecierane, ale z uwagi na strajk aparatu fotograficznego zdjęcia gotowych dziurek będą jutro...
I tak oto dziurka stanie sie rzeźbą.
Paradoks artystyczny.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz