"widok sam siebie nie widzi"
środa, 16 stycznia 2013
Otwarta wojna ;-)
"Ptaki" Hitchcocka to nic w porównaniu z inwazją gołębi, którą przeżywamy. Najpierw na gzymsie przesiadywał sobie jeden, nieduży, biedniutki i skromniutki. Potem sprowadził sobie na gzyms narzeczoną. Gruchali czule i szeleścili skrzydłami, gdy odlatywali na wycieczki. Potem uwili sobie gniazdko i zaczął sie problem... Ilość tzw. brudu, który spada z okolic gniazda gołębiego jest powalający. Powalający w przenośni i dosłownie, bo ptaki mają gniazdo w okolicach naszych drzwi wejściowych i bombardują nas, gdy wchodzimy do budynku... Po roku gołębia rodzina mogła już zostać nazwana małym stadem. Ile ich jest dokładnie nie wiem, ale siedzą sobie równym rzędem na gzymsie, hałasują od rana i oczywiście produkują ogromne ilości ohydnego "nawozu". Zakupilismy patyczki, które przykleja sie na gzyms, żeby ptaki nie siadały. Patyczki przyklejone, a ptaki siadają na wszystkich miejscach, gdzie nie ma tych kłujących odstraszaczy. Kilkanaście gołębi, sterta odchodów przy drzwiach. Koszmar jakiś.
Pytaliśmy znajomych, jakie metody sami stosowali w takich sytuacjach i co było skuteczne. Naklejki z wizerunkiem drapieżnika działają bardzo krótko. Ptaki się uodparniają. Natomiast najskuteczniejsza jest podobno figurka kruka.
Oczywiście mąż zamówił w sklepie internetowym, dzisiaj kruk przyjechał i teraz czeka na zainstalowanie. Jestem bardzo ciekawa, co gołębie na to...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Jak ja WAs rozumiem.:)))
OdpowiedzUsuńJeśli ten kruk zda egzamin.... proszę o info.:)
:-) oczywiście!
Usuń