W tym roku jest u nas zatrzęsienie pająków, zresztą nie tylko u nas, w lasach również...
Dzisiaj miałam jedną z tych nieprzyjemnych przygód z pająkiem, kołyszącym się na nici tuż przed moim nosem w samochodzie... Oczywiście skrzyżowanie, oczywiście nic odpowiedniego pod ręką, żeby pająka zdezaktywować... No same problemy...
Nie lubię ich i już, ale podziwiam architekturę pajęczynową.
Moja córka - również nieamatorka pająków, obfotografowała "bałaganiarską" pajęczynę na tujach... Niesamowita...
Niesamowita córka, że dała radę mimo lęku i niesamowita pajęczyna...
To już wiemy, kto robi zdjecia na bloga :-) Super fotka!
OdpowiedzUsuńNo i wydało się... :-)
Usuńwow!!!!śliczne zdjęcie!!!mój syn uwielbia pająki, tak jak Twoja córa!pozdrawiam z pracy! Marta z meandmartha blog
OdpowiedzUsuńOj to prawda, w tym roku zatrzęsienie pająków. U nas jakaś plaga tygrzyków:(
OdpowiedzUsuńpozdrowienia ciepłe ślę i dziękuję za odwiedziny!
Tygrzyki są piękne, ale zdecydowanie wolę je na zdjęciach... Br...
UsuńKalino, nie bój się pająków, mają tylko jedną parę nóg więcej od motyla; pajęczyny przepiękne, nie udało mi się jeszcze w tym roku upolować obiektywem; pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńJestem najlepszym wykrywaczem pająków na świecie! Ja się ich nawet nie boję. Ja się ich tylko straszliwie boję... :-)
Usuń