"Czym się różni wróbelek?
Tym, że ma dwie nóżki, a jedną bardziej."
Wiem, wiem, dowcip jest akurat idealny dla małych dziewczynek, śmiałam sie z niego w koźlęcych czasach do łez, a tymczasem...
A tymczasem okazuje się, że życie jest bardziej zabawne niż najbardziej zabawny wróbelek...
A historia wygląda tak:
![]() |
| na pierwszy rzut oka- wszystko w porządku... |
![]() |
| blat po pierwszej próbie reanimacji |
Papier ścierny, szlifierka, para buch, koła w ruch i... Niespodzianka! Stół ma cztery nóżki, a jedną bardziej! Albo raczej: cztery nóżki, a jedną szczególną!
![]() |
| nóżka nie z tej parafii :-) |
Dobrze, że przodkowie tego nie widzą, bo żądaliby pewnie od stolarza satysfakcji... Kto ich tam wie... Chociaż... Skoro mieli stolik do kart, to pewnie raczej woleli kieliszek absyntu, niż pojedynki... Stolarz też pewnie wolał... W czasie pracy :-)



hihiihi świetna historia:))))na pewno jest to bardzo oryginalny stół, bo w końcu jedyny i niepowtarzalny, a chyba o to chodzi prawda??? pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńMuszę jeszcze sprawdzić, czy nie ma w tej nodze schowanych skarbów pirackich... Och, jak bardzo bym chciała, żeby taki był finał tej historii... Jak bardzo... :-)
OdpowiedzUsuńTego stołu to szczerze zazroszczę! Czekam na fotki po metamorfozie:)
OdpowiedzUsuńczekam na ciąg dalszy stołowej historii. U mnie kawał o wróbelku był znany jako ulubiony kawał studentów filozofii (no, i jeszcze ten o stoickim żółwiu)
OdpowiedzUsuńNie znam o żółwiu! Poproszę! Znam tylko
Usuń"Czym się różni gołąb od zwłaszczy?
Tym, że gołąb siada na oknie, a zwłaszcza na parapecie."
Myślę, że też filozoficzny... :-)