

Wczoraj dziewczynki znalazły siedzącego przed naszym domem maciupeńkiego ptaszka. Prawdopodobnie uderzył się o szybę i oszołomiony stracił wewnętrzy kompas... Ptaszek okazał sie cudnym mysikrólikiem. Przynieśliśmy go do domu, żeby go spakować i zawieźć na krótki pobyt do ptasiego szpitala przy zoo.

Mysikrólik delikatnie podfrunął do fikusa i wyglądał jak ptaszek z bajki!
Nasza córka została wpisana do dokumentów jako osoba, któa znalazła mysikrólika. Możemy nawet dzwonić i pytać o jego stan zdrowia :-)
Śliczny ptaszek,a córeczka pewnie dumna z wpisu.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie:))
Najdumniejsza :)
UsuńPamiętam jak jako dzieciak znalazłem pisklę kosa - niestety, ptaszek zdechł jeszcze tego samego dnia mimo troskliwej opieki mojej i mojej mamy...płakałem chyba ze trzy dni...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
M.
Chyba trudno jest pomóc pisklakowi... A wrażliwe dziecko nie może zrozumieć bezwzględności przyrody...
Usuńnie dziwię się dumie :) ptasiek bajkowy ^^
OdpowiedzUsuńskoro możecie pytać o stan zdrowia to jesteście jak rodzina :) pozdrawiam po przerwie - śnieg leżał tak długo, że bałam się pokazywać "na mieście" - wszak wszyscy wiedzą, że kocham zimno i zimę :D
OdpowiedzUsuńale teraz już mogę ... przeglądając przegapione posty natrafiłam na liski i się zakochałam ! dopadłaś liskowy materiał czy sama je rysowałaś?
jakby to powiedzieć... sama znalazłam w internecie ;-)
Usuńa masz jakiś super tajny sposób przenoszenia wzoru na materiał? A może niezbyt tajny? podziel się :)
Usuńw mojej okolicy mysikrólik by się nie uchował, bo rządzą sroki i koty /a la longue w stanie wojny/... czasem zaglądają sójki, kwiczoły, szpaki i sikorki /te ostatnie w zimie mają u mnie michę/... a patronat nad wszystkim ma drapol /chyba myszołów/ z Lasu Kabackiego nieopodal...
OdpowiedzUsuń