Zgodnie z zasadą: "nie ma tego dobrego, czego nie dałoby się zastapić czymś tańszym", zamiast Citro spróbowałyśmy do druku na tkaninach użyć rozpuszczalnika nitro. Jego podstawową zaletą jest cena. Nie wiem, jaki zapach rozsiewa oryginalne Citro, ale chyba gorzej być nie może. Zwłaszcza zimą, gdy możliwości pracy przy otwartych oknach są dość ograniczone...
Ale ad rem:drukarka laserowa, biała gładka poduszka, nitro, pędzelek, łyżka do przyciskania wzoru i gotowe!
Kartkę z wzorem położyłyśmy nadrukowaną stroną do tkaniny, najlepiej przykleić, żeby sie nie przesuwała. Pędzelkiem nałożyłyśmy nitro na miejsce, gdzie jest wzór i łyżką dociskałyśmy kartkę do tkaniny, żeby druk przeszedł. Wygląda to trochę jak odciskanie wzoru z kalki.Nasze obawy się nie sprawdziły, bo:
1. nitro wyparowuje z tkaniny natychmiast
2. nie pozostają żółte plamy na tkaninie
3. prasowanie utrwala wzór
4. wzór nie schodzi podczas prania (próbowałyśmy prać ręcznie).
Teraz wszystkie gładkie tkaniny niech się czują zagrożone!

Ja też lubię transfer, ale czekam aż wyjdę z nim na taras. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńbardzo słusznie... bardzo... :-)
Usuńwow wyszło perfekcyjnie:)
OdpowiedzUsuńBardzo,bardzo Ci jestem wdzieczna za ten post,teraz już będę wiedziała jak to zrobić!!!A czy możesz mi napisać jak taki wzór przenieść na np:skrzynkę,czy inną deseczkę.Mam białe skrzynki na owoce i chciałabym na nich zamieścic właśnie takie francuskie napisy ale nie wiem jak to zrobić.Teraz juz wiem że szukam szablonu i go drukuję ale co potem?Czy go przyklejam tak jak serwetki decoupage i potem lakieruję?
OdpowiedzUsuńPewnie spróbuję tej techniki.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie:))