

A właściwie to raczej: była.. W weekend... Sama widziałam- pierwsze już zielone pączki na drzewach, słońce, bezchmurne niebo... Nic innego, tylko WIOSNA...Tak było...
Dziś trudno w to uwierzyć, bo znowu chmury grube jak stąd do Australii, co chwilę coś z nich spada... A to deszcz, a to śnieg...
no ja póki co cieszę się zimą...ale po feriach chętnie przywitałabym wiosnę!
OdpowiedzUsuńKocham Cię za ten post:)))Tak bardzo wierzę,że wiosna już idzie...a te pączki?To musi być już pierwsza oznaka wiosny!!!Musi!!!
OdpowiedzUsuńha, ja już sobie nawet kalosze sprawiłam! a tu jak na złość się przestaje powoli rozpuszczać... :/
OdpowiedzUsuńNo i znowu minus 1... Skąd to się bierze, takie zimno okropne?
OdpowiedzUsuńaż wstyd się przyznać ale ja lubię śnieg i mróz ... ale daję słowo - te niskie temperatury nie moja wina :)
OdpowiedzUsuńto szukam dalej winnego ;-)
Usuń