"widok sam siebie nie widzi"

poniedziałek, 30 lipca 2012

Skrzynka na pszczoły

Wygląda kiepsko, bo już przeszła pierwszy etap remontu- szpachlowanie...

Teraz czeka na nią papier ścierny, pędzel i puszka z farbą "babie lato"...


 Może nawet na końcu dostanie też lekki szlif białą farbą... Kto wie...




Jej czar polega na tym, że z każdej strony wygląda zupełnie inaczej. Zrobiona jest z ogromną starannością, chociaż widać po niej, że lata lecą...
Bardzo podobną widziałam w Muzeum Pszczelarstwa, więc aż urosłam z dumy!

6 komentarzy:

  1. kurczę, gdzieś Ty ją znalazła???? świetna, naprawdę fantastyczna...czekam na zdjęcia po metamorfozie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Na Allegro! A co najdziwniejsze, nie było podanych rozmiarów i sądziłam, że kupuję malutkie coś, w czym będę trzymać drobiazgi.
    Dostałam paczkę pokaźnych rozmiarów, a w skrzynce można z powodzeniem trzymać warzywa w kuchni! Najśmieszniejsze są te suwane drzwiczki! Jak okno w pociągu :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. świetne znalezisko :) czekam na dalszą metamorfozę :)

    Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za odwiedziny u mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Na pszczoły????

    Na listy, na piwo - to tak, ale żeby na pszczoły?
    Dzień nie został stracony. Znów dowiedziałam się czegoś nowego.

    Czekam na efekt końcowy. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Teraz czuję już silny napór wewnętrzny, żeby ją jutro zrobić... Dzięki za motywację! Takie komentarze są lepsze, niż rozmowa z trenerem podczas przerwy technicznej (oglądam jednym okiem mecz polskich siatkarzy- to dla wyjaśnienia sportowego akcentu...)
    :-)

    OdpowiedzUsuń