Bo oczywiście najpierw jest sakramentalne: "a może by tak..." a potem seria niekończącego się wyobrażania sobie, jak to będzie, gdy już będzie...
W następnej kolejności dochodzi do szeregu czynności, zmierzających do.
Zmierzanie oczywiście nie prowadzi nowo otwartą autostradą A2, tylko raczej górską drogą z szutrową nawierzchnią.
Bo i chwile zwątpienia (chyba się nie uda...), i brak wiary (ostatnio też nie poszło...), a nawet odrobina rezygnacji (chyba przestanę...).
A potem dochodzi do niesamowitego momentu, kiedy rzecz zaczyna właśnie "wyglądać".
Przybiera kształt, przypominający zamierzony i zaczyna podobać mi się coraz bardziej. I wtedy rodzi sie pierwsze uczucie: silny, emocjonalny związek z.
Z szafką-apteczką, która ciągle czeka na swój moment, z lampą górniczą, z sukienką, albo wreszcie z serduszkami.

Dzisiaj w radio usłyszałam, że symbol serca jest u nas stanowczo przereklamowany.
A niech tam!
W końcu puchate serduszka nie muszą o tym wiedzieć!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz