Od razu mi się humor poprawił, chociaż do temperatury zbliżonej do przyjemnej brakowało nadal około 25 stopni...
Ale nie narzekam - ważne, że dziś poczułam, że Słońce minęło szczęśliwie Równik i zaczyna świecić pod miłym dla oka kątem... Nawet nowy wianek na drzwi nabrał "kolorów"...
Już boję się nawet wymawiać to słowo na "wio...", bo gdy tylko o niej pomyślę, to znowu rano samochód odkopuję...
Śliczny. A wiosna juz za tymi drzwiami.Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńPiękny wianek.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam:)
My rodzinnie zwatpiliśmy juz w przyjscie wiosny i na Wielkanoc jedziemy na narty:)
OdpowiedzUsuńSprytnie! :-)
UsuńWianek boski.My na święta chyba zorganizujemy kulig:)))
OdpowiedzUsuńU nas w dzień się topi, w nocy zamarza. Czyli codziennie rano lodowisko na drogach... Raczej zawody w łyżwiarstwie figurowym mogłabym zorganizować... :-)
UsuńSłoneczko pięknie wianuszek ogrzało:)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
cudny ten wianuszek!dziś niestety, nie świeci:(
OdpowiedzUsuńu nas jest dzisiaj prawdziwa tragedia pogodowa... :-(
UsuńWesołego Alleluja, Kalinko, radości i pogody ducha; pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńpiękny wianek :)
OdpowiedzUsuńo wiośnie nawet nie wspominam, znów pada śnieg :/
Wczoraj w telewizji usłyszałam, że z powodu przedłużającej się zimy będzie w tym roku przyspieszony okres wegetacyjny roślin. Czyli wszystko będzie pyliło w jednym momencie, na potęgę, czyniąc spustoszenie w nosach alergików... O nie!
Usuń