
Potrzebowałam zimnej, przegotowanej wody. Najprostsza metoda, jaka mi wpadła do głowy: wodę do dzbanka, dzbanek na balkon - niech stygnie na mrozie. Oczywiście zapomniałam sprawdzać... Po jakimś czasie (dość długim, niestety...) wyszłam na balkon i oniemiałam. Dzbanek przymarzniety do balkonu, a na wodzie - piękny, artystyczny wręcz lód...
Dzieci zachwycone...
to czemu piszesz - jak nie studzić wody ?
OdpowiedzUsuńzachwycone dzieci to sprawa bezcenna :D
osłupiałam! oczywiście, że masz rację! :-)
UsuńHe, he, jeszcze kilka minut i po dzbanku:)) Masz tam niezłą zimę u siebie:))
OdpowiedzUsuńUbawiłaś mnie, a ki_ma rzeczywiście ma rację:)))
Ano właśnie, mróz rozsadziłby dzbanek jak nic, zdążyłaś zabrać; pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńzawsze zastanawia mnie, dlaczego wzory na lodzie są takie różne... Czasem gładkie, czasem pofalowane, a czasem coś takiego jak w moim dzbanku...
UsuńWitaj Kalino.
OdpowiedzUsuńZ Twojego tonu wnioskuję,że miałaś również frajdę z oglądania wzorków jaki zafundował wam pan mróz.
Pozdrawiam serdecznie:))