"widok sam siebie nie widzi"

poniedziałek, 10 grudnia 2012

nowy tydzień



Byłoby całkiem przyjemnie, gdyby nie to, że najwyższy czas rzucić się w wir przygotowań świątecznych....
Od jutra (a właściwie już dziś) połowa moich dzieci jest zdrowa, więc tylko druga połowa będzie zalegać w domu. 
Oznacza to kolejny tydzień aresztu domowego dla mnie... Prawdę powiedziawszy, nie licząc wyjazdu do lekarza, mam za sobą 9 dni błogiego przebywania w zamknięciu...
Wyklucza to szeroko rozumianą działalność przedświąteczną, łącznie z kolaboracją z pewnym Mikołajem...
Mogę ostatecznie cały czas sprzątać... Hm... Wcale mi się to nie uśmiecha....
Na pocieszenie - róża dla wszystkich mam, które spędzają teraz czas z termometrem i środkiem przeciwgorączkowym w ręce. Tak jak ja... :-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz