Gdy nasze zimowe chatki schły w ostatnich promieniach zachodzącego słońca (a co, pomarzyć nie można? :-) ) moja starsza córka zdecydowała się wykorzystać tak wspaniałą okazję i pomalowała swoją sztalugę. Sztaluga jest malutka, a wersja w kolorze drewnianym już się jej znudziła. Oto dzieło rąk nastoletnich:
takie malowanie spontaniczne najlepiej wychodzi!
OdpowiedzUsuńświęte słowa!
UsuńFajnie wyglada teraz ta sztaluga... A chatki z poprzedniego posta wyszły świetne!
OdpowiedzUsuńbuziaki!
Chatki z daleka wyglądają jak namioty podróżników z początku XX wieku... :-) "Pożegnanie z Afryką" i te sprawy ;-) Z bliska wyglądają bardzo nobliwie...:-)
Usuń