"widok sam siebie nie widzi"

poniedziałek, 29 października 2012

Historia nawinięta na szpulki

Postanowiłam zrobić wianek jesienny, ze szpulkami w roli głównej. Orzechy, żołędzie, patyczki z lasu... Wszystko przygotowane. Zaczęłam układanie. I wtedy nastąpił totalny kataklizm. Wcale, ale to wcale nie mogłam sobie poradzić. Wszystko spadało, nie wyglądało tak jak powinno...



 Doszło do tego, że z pomysłu wianka szpulkowo-jesiennego  zrodził się pomysł wianka albo szpulkowego, albo jesiennego, ale efekty było bardzo zbliżone, czyli... żadne!
Wiankowa katastrofa stawała się coraz bardziej realna, więc żeby uratować własny honor i resztki ambicji wrzuciłam wszystkie wiankowe produkty do starej, kryształowej misy.
Teraz udają, że tak miało być od początku. A wianki czekają na lepsze czasy...




4 komentarze:

  1. Skoro im tam dobrze:-) Podjadłabym takich orzeszków:-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Orzechy-giganty, są tak duże, że trudno je zgnieść zwykłym "dziadkiem"! Ciekawe, czy ten urodzaj jesiennych owoców i orzechów nie oznacza ostrej zimy...? Br...

    OdpowiedzUsuń
  3. no i pięknie :) swoją drogą, ciekawie wyglądałby taki wianek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w wyobraźni wygląda lepiej, niż wyglądałby w rzeczywistości... :-)

      Usuń