Postanowiłam zrobić wianek jesienny, ze szpulkami w roli głównej. Orzechy, żołędzie, patyczki z lasu... Wszystko przygotowane. Zaczęłam układanie. I wtedy nastąpił totalny kataklizm. Wcale, ale to wcale nie mogłam sobie poradzić. Wszystko spadało, nie wyglądało tak jak powinno...
Teraz udają, że tak miało być od początku. A wianki czekają na lepsze czasy...
Skoro im tam dobrze:-) Podjadłabym takich orzeszków:-)
OdpowiedzUsuńOrzechy-giganty, są tak duże, że trudno je zgnieść zwykłym "dziadkiem"! Ciekawe, czy ten urodzaj jesiennych owoców i orzechów nie oznacza ostrej zimy...? Br...
OdpowiedzUsuńno i pięknie :) swoją drogą, ciekawie wyglądałby taki wianek :)
OdpowiedzUsuńw wyobraźni wygląda lepiej, niż wyglądałby w rzeczywistości... :-)
Usuń