"widok sam siebie nie widzi"

piątek, 3 sierpnia 2012

Zrób jedną rzecz do końca, a potem...

Babcia zawsze tak powtarzała... Niestety, nie jestem w stanie stosować się do tej, zapewne słusznej, rady... Jak już dopadnę papieru ściernego, to wyszlifuję wszystko, co mi wpadnie w ręce... Jak mi się pojawi przed oczami pędzel i farba, to maluję każdą rzecz w zasięgu wzroku...



Wczoraj kończyłam szlifowanie skrzynki na pszczoły, więc od razu zabrałam sie za malutki stołeczek. W moim domu nazywało się go ryczką, ale nie mam pojęcia, skąd pochodzi to określenie... Potem zaczęłam malowanie, oczywiście stołeczka i skrzynki jednocześnie... Teraz zepsuła sie pogoda, więc "napoczęte" rzeczy czekają na brak deszczu i moje zlitowanie...

1 komentarz: