Drugi wianek wpisuje sie w poetykę konsumpcyjno-pyszną. I nawet jestem w stanie uznać, że są na nim czereśnie (chociaż i tak wolę wiśnie!)... Mmmm... Jaka szkoda, że nie są prawdziwe... I został zrobiony dopiero po zakończeniu sezonu czereśniowego. Swoiste wspomnienie po... A ponieważ trącona struna musi wybrzmieć do końca - nie będę stawać na drodze przeznaczenia! Idę zjeść kolejną nektarynkę. Są tak słodkie, że aż! Albo nawet aż aż!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz