Dzisiaj uciekłyśmy przed upałem do ogrodu. Tam starsza córka zaprzyjaźniła się z aparatem fotograficznym.
Gdy obejrzałam zdjęcia w domu przypomniała mi się historia piecyka - starej "kozy".
Piecyk pamięta czasy poprzednich właścicieli posiadłości.
Stał i stał, zakurzony i wepchnięty w szary kąt, aż do czasu, gdy został wystawiony na widok publiczny.
No i stał się cud! Okazało się, że jest piękny, starutki, trochę zardzewiały, trochę pokrzywiony, ale nadal działa!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz